Udarnik z Kazachstanu
Wróćmy do czasów, kiedy nikt nie przejmował się normami emisji spalin. Tam dokąd was zabierzemy do dziś nikt o to nie dba i nie wie, co to „diesel gate”.
Z czym kojarzy się wam „69”?
Dla nas to „maszina s charizmoj” – Gaz 69, znany i popularny jeszcze w PRL Gazik, którym jeździła wcześniej nasza armia. Przedstawiany Gaz 69 jest wyjątkowy i szkoda, że nie słychać wszystkich 9 głośników oraz 3,5-litrowej jednostki V6, jaką zamontowano pod maską. Musi bębnić, skoro Gazik otrzymał imię „УДАРНИК”, czyli perkusista. „Udarnik” powstał daleko w Kazachstanie i należy do Wikentija.
Nie musieliśmy czekać długo na odpowiedź i pozwolenie na publikację fotografii od autora i właściciela samochodu. Internet zbliża, następnego dnia otrzymaliśmy miły list zza Uralu. Przypomniały nam się dawne lata w PRL, kiedy lekcje języka rosyjskiego w szkole były traktowane jak tortura, a korespondowanie z kimś z ZSRR było premiowane dobrą oceną. Na szczęście po ośmiu latach nauki – nawet przymusowej – zostaje w głowie sporo, więc google translator nie był potrzebny.
Oto historia auta i jego zakręconego właściciela. Wikentij – jak każdy młody człowiek potrzebował się wyróżnić, a samochód to jeden z fetyszy, podkreślających indywidualizm na wszystkich szerokościach geograficznych. Szukał więc modelu z charyzmą, który po dopieszczeniu i godzinach rasowania odpowiadałby jego wyobrażeniom o wozidle na co dzień. Początkowo jako dawca organów pojawił się sprowadzony z Niemiec krótki Isuzu Trooper po lekkim dzwonie w lewy błotnik – pasował do koncepcji, zarówno pod względem długości platformy podwoziowej, jak i widlastego, sześciocylindrowego silnika. Mniej więcej w tym samym czasie na kanał wjechał Gaz 69, wyprodukowany w 1957 roku. W świetnym stanie była konstrukcja i „pancerna”, niezniszczalna blacha. Reszta gotowa do przeróbek, czekała na organy do transplantacji i inwencję.
Idea – terenówka z charyzmą
Koncept był prosty – auto ma być autentyczne w formie, rzucać się w oczy jasną kolorystyką nadwozia, dawać czadu zarówno z rury, jak i z głośników we wnętrzu. Co ważne, Gazik miał zachować potencjał off-roadowy. W Kazachstanie nigdy nie wiadomo, gdzie skończy się droga. Zachowano więc przeniesienie na wszystkie koła z mechanizmem różnicowym i reduktorem, a także wysoki prześwit.
Prace nad „Udarnikiem” trwały trzy lata, od etapu projektowego, poprzez montaż, piaskowanie, prace lakiernicze i wykończeniowe. Widać, że Wikentij wiele uwagi poświęcił szczegółom tapicerki, zachowaniu prostoty i estetyki kokpitu starego Gazika. Autentyczny, choć szyty na miarę z nowoczesnego czarnego materiału w dalekim Charkowie na Ukrainie jest brezent – niemal nie różniący się od oryginalnego pokrycia. Zrezygnowano z brezentowych wykończeń drzwi, pozostawiając łukowato wycięte otwory, bo wersja Wikentija nie ma po prostu ramek szyb.
Mocne uderzenie
Ambitnym wyzwaniem okazał się projekt i rozbudowa systemu car-audio – jak zawsze w kabriolecie. Jak się okazuje cała elektronika, wzmacniacze, głośniki, wiązki zostały wybrane i sprowadzone zanim zabrano się za przebudowę samochodu, po prostu obudowano je Gazikiem. Trzeba pamiętać, że w latach 50. inaczej rozumiano karoserię, blachy były grube, ale poszycie niezbyt głębokie i nie dawało takiej swobody montażu jak dziś. Dlatego Wikentij musiał szukać „płytkich” głośników o małej głębokości montażowej. Zdecydował się na zestaw z najwyższej półki 2 ośmiocalowe Focal Integration IS 200 + głośniki wysokotonowe z tyłu, a z przodu nie gorzej – dwa ośmiocalowe niziutkie Dragster DSZ 852 + wysokotonowe. W bagażniku, w przeszklonej podświetlanej skrzynce basowej, trzęsie autem subwoofer Hiphonics-ASX12BP o mocy maksymalnej 1700 W. W sumie jest więc dziewięć źródeł dźwięku, dwa wzmacniacze i jednostka sterująca – radioodtwarzacz JVC KD. W burtach bagażnika dwa wzmacniacze Hiphonics Zeus ZXi: 4-kanałowy 1200 W oraz 1-kanałowy 1100 W do obsługi fabryki basów, odbijającej nerki pasażerów kanapy.
Wygoda i artystyczne szaleństwa
Auto nie do końca pozostało więc wierne historii modelu. Jest raczej wariacją z wieloma nowoczesnymi dodatkami. Pojawiła się automatyczna skrzynia biegów, przenosząca napęd z „fałki” Isuzu, dysponująca zupełnie współczesnymi trybami „zima” i „sport”, jest wspomaganie kierownicy, ABS, centralny zamek, kubełki Recaro oraz kierownica i pedały Momo, a nawet kamera cofania. LED-owy okrągły szperacz też raczej nie jest eksponatem wiernym epoce ZSRR, podobnie jak LED-y przeciwmgielne w zderzaku i ledowe obwody reflektorów „Angel Eyes”, kupione nie tak dawno na e-bayu oraz podświetlające podłogę w kilku kolorach listwy sterowane pilotem. Na zamówienie sprowadzone zostały ze Stanów chromowane felgi R22, wyglądające w tym zestawie najbardziej kontrowersyjnie.
Pod koniec lata 2013, projekt był prawie kompletny, ale do dziś podlega drobnym udoskonaleniom – widać, że właściciel połknął bakcyla tuningu. Ważne, aby cieszyła go ta zabawa, a auto budziło ciekawe spojrzenia. To przecież najważniejsze w modyfikowaniu wyglądu i możliwości samochodu.
Cчастливого пути Викентий!
Tekst ukazał się w Moto Tabu – aplikacji na urządzenia mobilne











