Nasz profil na Facebook.com - polub nas

Lexus NX 200t

Maciej Pertyński

Jego hybrydowego „brata” NX 300h już tu opisywałem – przy czym miałem do powiedzenia właściwie same dobre rzeczy. Te dwa auta dzieli tylko napęd, a jednak 200t różni się od 300h kompletnie. Są identyczne tylko gdy nie uruchamiamy silników.

 

Najpierw krótka powtórka – bo jednak wiele elementów jest tu wspólnych. A więc: NX to wśród kompaktowych SUV-ów absolutne zjawisko. Tak fenomenalnego poziomu jakości materiałów i spasowania czy generalnie wykończenia nie znajdziecie nigdzie indziej. Również ergonomia jest w zasadzie wzorowa – jednak tylko ta anatomiczna, bo użytkowa w najlepszym wypadku musi być uznana za „wymagającą wiele nauki i przyzwyczajenia”. Ogromne mnóstwo przycisków, w dodatku dość szczodrze porozrzucanych po całym kokpicie to jeszcze nic, wręcz je z czasem polubicie. Ale naprawdę słabo jest, jeśli chodzi o obsługę systemu multimedialnego za pośrednictwem gładzika, który niestety bardzo lubi „wiedzieć lepiej”. W dodatku całe menu jest nieintuicyjne, a reakcje na palec na gładziku – spóźnione i nieprecyzyjne.

Natomiast nie pozwólcie się nikomu odstraszyć o tego wspaniałego dzieła sztuki użytkowej pod hasłami rzekomo „okropnego designu”. Stylistyka NX-a jest niewątpliwie nietuzinkowa, ale przez to auto się wspaniale wyróżnia z tłumu, bo – udziwniona czy nie, jak kto woli to określić – jest to najzwyczajniej w świecie samochód urodziwy przez znakomicie zbalansowane proporcje, atletyczność i niekłamaną elegancję. Z tego rodzaju, która się nie boi żadnego otoczenia i pozostaje elegancka nawet w błocie. A już jeśli chodzi o kokpit, nie ma po prostu dwóch zdań: to jeden z najlepiej narysowanych kokpitów na rynku. Owszem, jest bardzo oryginalny, ale wbrew pierwszemu wrażeniu wcale nie powoduje swą iście architektoniczną wielopiętrowością żadnego niepokoju, a wręcz przeciwnie: koi nerwy nadszarpnięte codzienną bieganiną dzięki perfekcji wykonania i wszechogarniającemu wrażeniu, że znajdujemy się w przestrzeni, którą ktoś wykonał z najwyższą starannością tylko po to, byśmy to właśnie my tu się poczuli ugoszczeni. Wielka to rzadkość w motoryzacji, tym bardziej że kabina jako całość jest znakomita przestrzennie i objętościowo. Przednie fotele są bez zarzutu, i wygodne, i dobrze podpierają. Na tylnej kanapie nawet przy obniżającym podsufitkę wielkim panoramicznym szklanym dachu swobodnie usiądą i ludzie o wzroście dwumetrowym, nie będą też mieli powodu narzekać na miejsce na nogi. Na stopy – owszem, bo przednie fotele po opuszczeniu do najniższego położenia opierają się na dywanikach i nie można pod nie wcisnąć butów. Bagażnik jest duży i ma odpowiednie kształty.

Czas na różnice. 300h to hybryda: w wariancie z tylko przednim napędem ma z przodu zblokowany w jeden moduł silnik benzynowy i elektryczny, połączone przekładnią planetarną i przenoszący napęd przez okropną skrzynię bezstopniową CVT. Czyli identycznie jak w Priusie czy Aurisie hybrid – z zastrzeżeniem, że i silnik spalinowy (R4 2.5), i elektryczny są zupełnie inne. Ale chodzi o zasadę. Jeśli zaś wybierzemy napęd na 4 koła, dostaniemy dodatkowy silnik na tylnej osi, który włącza się (nie jako napęd, a jako cały zespół) tylko gdy napęd na samą oś przednią to za mało. Jest to więc napęd 4×4 funkcjonalny, a nie mechaniczny – sterowany w całości przez komputer, niebywale skutecznie. W obu przypadkach mamy wówczas do czynienia z autem szybkim, choć bez przesady, i w warunkach miejskich oraz podczas bardzo spokojnej jazdy w trasie imponująco oszczędnym. Niestety, próba jazdy z normalną polską prędkością na autostradzie – nawet bez zrywów, na tempomacie – owocuje zasięgiem poniżej 300 km, a więc spalaniem pod 15 l/100 km. W mieście za to łatwo uzyskać 6,5, nawet jeśli się ma ciężką prawą stopę.

 

 

NX 200t to zupełnie inna bajka. To w pełni konwencjonalnie napędzany SUV z benzynowym silnikiem 2.0 turbo. To pierwszy model Lexusa, w którym zastosowano turbodoładowany silnik – i już dziś wiadomo, że nie ostatni. Będzie napędzać jeszcze modele IS, RC i zapewne GS. W NX 200t może przenosić siłę napędową na przednią oś lub na wszystkie koła (wtedy jest zrywniejszy, choć życzy sobie wyższej zapłaty w benzynie). Ta jednostka rozwija moc 238 KM i poważne 350 Nm momentu obrotowego, co wystarcza na zryw do 100 km/h w 7,3 s (4×4: 7,1). Doskonale się więc wpisuje w aktualny trend każący producentom produkować z silników R4/2.0 osiągi, jakie jeszcze niedawno z trudem wyciągano z silników 6-cylindrowych o pojemności 3,0 l.

Niestety, nie jest to idealny napęd – podobnie jak u większości rywali, tak i w Lexusie silnik 2.0t co prawda całkiem skutecznie napędza samochód, ale jeszcze skuteczniej przetwarza wielkie ilości benzyny na spaliny. W przypadku Lexusa wyniki realne wyglądają tak: po mieście za średnią trzeba przyjąć 12-14 l/100 km (raczej bliżej górnej granicy), zaś na trasie 10-11,5 w zależności od zachowania kierowcy. Ale nie robię Lexusowi z tego zarzutów: w tej kategorii silnikowej i nadwoziowej to niestety normalne parametry.

 

 

Nie jest to – warto o tym pamiętać – demon szybkości, maksymalnie rozpędza się tylko do 200 km/h, a 6-stopniowy automat, choć to konstrukcja nowa i nowoczesna, bardzo miła we współpracy, miewa chwile wahania lub niewłaściwych decyzji.

Auto się prowadzi bardzo przyjemnie, jest fantastycznie wyciszone (silnik, jeśli w ogóle, słyszalny jest z przemiłym pogłosem w stylu dawnych benzynowych Volvo), układ hamulcowy ma skuteczny, układ kierowniczy jest precyzyjny i daje dobry feedback, a zawieszenie mile sprężyste i jędrne. Choć z założenia to nie jest wóz sportowy, pozwala na całkiem sporo w zakrętach. Zaskakująco sporo!

Podobnie jak hybrydowy „brat”, auto jest znakomicie wyposażone pod względem komfortu i wsparcia kierowcy.

Podsumowując, po raz kolejny stwierdzam, że NX to jeden z najciekawszych i najlepszych SUV-ów na rynku. Oczywiście, nie jest bez wad. Mają je obie wersje napędowe, choć każda inne. Generalnie chyba jednak wolałbym hybrydę.

Tekst ukazał się w Moto Tabu – aplikacji na urządzenia mobilne

• na iPad i iPhone:

• na tablety z Androidem:

 

Maciej Pertyński

Maciej Pertyński

Artykułów: 8 | Moja strona WWW

Jedyny polski juror konkursu World Car of the Year. Rocznik 1962, z wykształcenia językoznawca, kulturo- i religioznawca (absolwent Arabistyki i Islamistyki Uniwersytetu Warszawskiego), z zamiłowania maniak motoryzacji. Poliglota, dziennikarz, tłumacz literatury, wielbiciel i znawca historii cywilizacji i techniki. Współpracownik polskich pism motoryzacyjnych oraz zagranicznych: „Mercedes Enthusiast”, „Auto Bild” i „Auto Zeitung”. Autor książki „Leksykon motoryzacyjny Auto Świata”.

Komentarze:

Inne artykuły w tym dziale:

Skąd pochodzi prąd, zasilający silniki samochodu z napędem elektrycznym? Najprostsza odpowiedź brzmi – z akumulatora. W ogromnej większości przypadków jest to prawda, aczkolwiek zazwyczaj niecała. Układy zasilania i napędu aut z silnikami elektrycznymi są zwykle bardziej skomplikowane, ale dzięki temu bardziej funkcjonalne.

Komentarzy: 0 skomentuj »

Od dłuższego czasu długoterminowy i krótkoterminowy wynajem samochodów bije rekordy popularności – zarówno w Europie Zachodniej, jak i w Stanach Zjednoczonych. Wzrost zainteresowania wynajmem można zaobserwować również w Polsce. Rozwijająca się oferta wypożyczalni aut to nie tylko atrakcyjna okazja dla osób chcących wynająć samochód krótkoterminowo, ale także dla klientów poszukujących pojazdu na własność.

Komentarzy: 0 skomentuj »

Praktycznie i bezpiecznie? A może dla odmiany po prostu supermodnie? Okazuje się, że najlepiej wiedzą – jak szykownie wyglądać na skuterze – Włosi. Wystarczy spojrzeć na kultową już scenę z 1953 roku z filmu „Rzymskie wakacje”. Gregory Peck i Audrey Hepburn to jedna z najpiękniejszych filmowych par. On w garniturze i pod krawatem, a ona […]

Komentarzy: 0 skomentuj »