Nasz profil na Facebook.com - polub nas

Ktoś mówił, że Dodge umarł? Challenger SRT Hellcat

Meganews

Proszę zapiąć pasy i ustawić oparcie fotela w pozycji pionowej… zaraz startujemy…

 


Taki komunikat powinien rozbrzmiewać po zajęciu miejsca w kabinie najnowszego Challengera SRT Hellcat, który zdaniem przedstawicieli firmy Dodge jest najmocniejszym „muscle carem” w historii.

V-ósemka pracująca pod maską Hellcata generuje ponad 700 KM i 880 Nm momentu obrotowego z pojemności 6,2 litra. To więcej, niż oferują takie supersamochody, jak Lamborghini Aventador czy Viper SRT. Producent nie podał oficjalnych osiągów auta, ale można się spodziewać, że w konkurencji „start spod świateł” model ten nie będzie miał sobie równych.

Co ciekawe, pełna moc 707 KM będzie dostępna wyłącznie po użyciu przez właściciela specjalnego, czerwonego kluczyka. Po uruchomieniu silnika zwykłym, czarnym kluczykiem do dyspozycji prowadzącego będzie „jedynie” 500 KM.

 

 

Oprócz topowej odmiany Hellcat, Dodge Challenger SRT z rocznika modelowego 2015 będzie oferowany z silnikiem HEMI V8 6,4-litra o mocy 485 KM i momencie obrotowym 643 Nm. W obu przypadkach napęd jest przenoszony na tylne koła za pośrednictwem sześciobiegowej przekładni manualnej lub ośmiobiegowego automatu.

Samochód wejdzie do sprzedaży w USA jeszcze w tym roku.

Dodge Challenger w wersji ekstremalnej SRT Hellcat dołącza do grona mechanicznych „wiedźm”. Przypominamy dla fanów techniki, że na przydomek „Hellcat” (wiedźma) trzeba zasłużyć – wcześniej nazwano tak: amerykańskie myśliwsko-bombowe samoloty Grumman F6F Hellcat, startujące z lotniskowców II wojny, a także postrach niemieckich Panter, tank-killery M18 Hellcat produkcji General Motors.

źródło: MotoTarget

Komentarze:

Inne artykuły w tym dziale:

Mieszkaniec Blockley w angielskim hrabstwie Gloucestershire sprawił sobie na setne urodziny nie lada prezent – superluksusową limuzynę Lexus LS 600h L. Ze względu na tak wyjątkową okazję, brytyjski oddział przygotował drobną niespodziankę, by szczególnie uhonorować swego stałego klienta.

Komentarzy: 0 skomentuj »