Nasz profil na Facebook.com - polub nas

Kia Niro – kolejny hit z Korei? [Recenzja]

Meganews

Stosunkowo niedrogi crossover z napędem hybrydowym? W naszej recenzji sprawdzamy, czy nowa Kia Niro może być kolejnym strzałem w dziesiątkę koreańskiego producenta.

Sylwetka

Niro jest potężne, jak na subkompaktowego crossovera, szerokie i zaprojektowane nowocześnie, ale ze smakiem. Z moich badań, przeprowadzonych na rodzinie, znajomych i przechodniach wynika, że to auto, które może się podobać. Niejednokrotnie przyłapałem kierowców znacznie droższych samochodów na spojrzeniach!

Wnętrze

Wsiadanie do Niro jest czynnością bardzo komfortową. Usadzamy się na wygodnych, świetnie wyprofilowanych siedzeniach z niezłym trzymaniem bocznym. Nasza wersja pozwalała na elektryczne regulowanie siedzeń, ale bez opcji pamięci.

Od razu zaskakuje ilość przestrzeni, jaką wita nas Niro. Kabina jest przestronna i pozwala na wygodne podróżowanie przy komplecie pasażerów. Oczywiście o ile spakują się w niewielkie walizki, bo bagażnik samochodu nie należy do raczej wielkich – ma 427 litrów pojemności.

O ile można znaleźć niedostatki bagażnika, nie da się powiedzieć złego słowa na temat jakości wykonania wnętrza – zarówno tapicerka foteli, jak i plastiki deski rozdzielczej, są dobrej jakości, a spasowanie nie pozostawia złych wrażeń. We wnętrzu znajdziemy błyszczące wstawki z plastiku, które niektórym nie wszystkim się spodobają.

Kokpit jest zaprojektowany wzorowo. Nie ma ekstrawagancji i wodotrysków, przyciski są czytelne, a interfejs 8-calowego ekranu dotykowego przemyślany i intuicyjny. Po włączeniu zapłonu przed kierowcą wyświetla się dobrze zaprojektowany zestaw zegarów – od razu zauważamy brak obrotomierza, który został zastąpiony zegarem wskazującym aktualne zużycie (lub odzyskiwanie) energii. Jeśli mógłbym znaleźć jakiś mankament, to jest nim prędkość działania systemu audio – każda zmiana utworu na moim androidowym smartfonie powodowała mniej więcej dwusekundową przerwę komunikacyjną, zanim system zareagował na komendę. Swoją drogą, system audio JBL zapewniał bardzo dobre wrażenia odsłuchowe.

We współczesnych autach praktycznie nie musimy już dotykać panelu przedniego, bo większość najczęściej używanych funkcjonalności samochodu dostępna jest z poziomu kierownicy. Nie inaczej jest w przypadku Niro – samochód wyposażony jest w szereg przycisków, odpowiadających za m.in. odrzucanie bądź przyjmowanie połączeń, manipulatory do obsługi menu, przerzucania utworów, zmieniania głośności, obsługi adaptacyjnego tempomatu, czy też wydawania komend głosowych. A wszystko to „pod palcem” i podobnie jak interfejs ekranu dotykowego – bardzo intuicyjne.

Jazda

Przejdźmy do tego, co w samochodzie najważniejsze – czyli wrażeń z jazdy. Włączenie „rozrusznika” samochodu dla osób, które nie jeździły wcześniej hybrydami, może być zaskakujące, ponieważ naciśnięcie przycisku Start bezgłośnie przygotowuje silniki do pracy, a jedyną oznaką gotowości do jazdy jest wesoły dżingiel. Witajcie w nowej rzeczywistości.

Niro dostępny jest wyłącznie z automatyczną, dwusprzęgłową, 6-biegową skrzynią biegów. To właśnie za pośrednictwem skrzyni biegów wybieramy tryb jazdy: eco, normal lub power, zmieniając nie tylko charakterystykę prowadzenia, ale też sposób wyświetlenia zegarów na ekranie przed oczami kierowcy. Skrzynia zestopniowana jest jest dynamicznie i ku mojemu zaskoczeniu, biegi zmienia prawie nieodczuwalnie. A do tego w trybie sportowym daje możliwość manualnego wyboru przełożeń, chociaż nie sądzę, żeby wiele osób skorzystało z tej funkcjonalności.

Niro jest na pewno samochodem żwawym, ale nie można go nazwać demonem prędkości. W dokumentacji modelu kombinacja stukonnej jednostki spalinowej o pojemności 1.6 litra i 40-konnego silnika elektrycznego przyspiesza do setki w 11 sekund. Ciekawostką jest fakt, że oba silniki pracują jednocześnie na tym samym ciągu zespołu napędowego, co oznacza, że auto korzysta z dobrodziejstw obu jednostek w każdym zakresie obrotów. To inaczej, niż np. w hybrydach Toyoty, gdzie silnik elektryczny powyżej pewnej prędkości jest jedynie generatorem. Niro reaguje na naciśnięcie gazu momentalnie, czerpiąc z dobrodziejstw wysokiego momentu obrotowego silnika elektrycznego, sprawnie rozpędzając blisko 1,5-tony masy. Zawieszenie zestrojone jest wzorowo – Niro sprawnie pokonuje drogi, nie przenosząc do środka zbyt wiele informacji o ich stanie, a na zakrętach trzyma się dobrze.

Hamowanie wywołuje mieszane uczucia – z jednej strony hamulce są skuteczne, jednak ze względu na generatory odzyskujące energię z hamowania, ma się wrażenie że „łapią” za późno. Na pewno nie można tutaj mowić o precyzyjnym hamowaniu. Na pocieszenie przyznam, że po chwili można się do tego przyzwyczaić.

Kia Niro nie jest autem zaprojektowanym wyłącznie do jazdy w mieście. To samochód niezwykle wygodny w trasie, gdzie komfortowo można pędzić nawet 180 km/h (i to jest maksymalna prędkość tego modelu). Systemy bezpieczeństwa, a przede wszystkim LCAS sprawiają, że nawet przy tak wysokiej prędkości auto można prowadzić jedną ręką. Jednak tylko przez chwilę, bo samochód szybko prosi o położenie obu rąk na kierownicy. Safety first! Skoro już o systemach bezpieczeństwa mowa, to poza wspomnianym LCAS, przydatnym w trasie, zupełnie bezużytecznym w mieście, mamy: układ monitorowania martwego pola, autonomiczne hamowanie awaryjne (wykrywające również przechodniów), tempomat adaptacyjny, układ wspomagający ruszanie na wzniesieniu, asystenta parkowania i 7 poduszek powietrznych

Spalanie

Kia podaje, że spalanie Niro powinno oscylować w okolicach 4,5 litra na setkę. Nie wiem jak uzyskać taki wynik, ale już 5,5 litra jest całkiem realne. Tak czy inaczej, biorąc pod uwagę gabaryty auta, hybrydowe Niro należy zaliczyć do aut bardzo ekonomicznych.

Wersje

Za Niro w najtańszej wersji M zapłacimy 86 900 zł. W tej cenie dostajemy siedem poduszek powietrznych, asystenta pasa ruchu, dwustrefową klimatyzację, radio z 5-calowym, dotykowym wyświetlaczem, 16-calowe felgi z lekkiego stopu aluminium z oponami Michelin, komplet elektrycznych szyb, elektryczne i podgrzewane lusterka. Całkiem przyzwoicie jak na podstawową wersję.

Najbogatsza, XL, kosztuje 107 900 zł. Znajdziemy w niej m.in. biksenonowe reflektory, nawigację satelitarną, nagłośnienie audio marki JBL, fotel kierowcy regulowany elektrycznie w ośmiu płaszczyznach, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, podgrzewaną kierownicę, system bezkluczykowy czy 18-calowe obręcze kół z lekkich stopów.

Podsumowanie

Muszę przyznać, że zapałałem do Niro pewnego rodzaju uczuciem. Przesiadając się do Toyoty Prius zauważyłem brak ciepłego, przyjemnego wnętrza Niro, komfortu jazdy i tego, czego nie da się opisać słowami – jakiejś dziwnej więzi człowieka z maszyną. Kia jest już pełnoprawnym graczem na rynku samochodów hybrydowych – jestem przekonany, że jest na dobrej drodze, by zabrać kilka procent liderom, oferując świetny produkt w bardzo konkurencyjnej cenie.

źródło: MotoTarget

Komentarze:

Inne artykuły w tym dziale:

Układ chłodzenia w samochodzie jest niezwykle ważny. Jeśli ulegnie awarii możne prowadzić do bardzo poważnych uszkodzeń silnika lub generalnego remontu naszego samochodu. Z czego się składa? Termostat, pompa wodna, chłodnica i nagrzewnica to podstawowe elementy tego układu. Ale co jeśli ten najważniejszy – termostat – ulegnie awarii? Jak zatem rozpoznać awarię termostatu i co można […]

Komentarzy: 0 skomentuj »