Nasz profil na Facebook.com - polub nas

Dziurom mówimy nie!

Meganews

Po co Ci nawigacja w samochodzie”? „Do omijania korków” – odpowie wielu kierowców. Ale na sugestię, że może pomóc unikać dziur w drogach, wielu znacząco popuka się w czoło. Niepotrzebnie, bo to nie głupi żart, a realny projekt rozwijany niezależnie przez inżynierów z Tesli oraz koncernu Jaguar Land Rover.

 

Minęło ponad 30 lat, od kiedy firma Blaupunkt zgłosiła patent na nawigację samochodową. Przez ten czas ewoluowała ona od urządzeń z żyroskopami i czujnikami przy kołach do aplikacji, które po zainstalowaniu w telefonie mogą być wyświetlane na ekranie pokładowego systemu infotainment w aucie. Zmieniły się mapy, zmieniły funkcje.

Dziś nawigacja nie tylko prowadzi do celu, ale pozwala zapłacić za postój w strefie płatnego parkowania, opowiada o zabytkach, prezentuje prognozę pogody i zdjęcia z miejsca, do którego chce się dotrzeć. A stworzony na jej potrzeby moduł pozwalający na pobieranie danych z systemów satelitarnych służy również do ustalania i śledzenia pozycji pojazdu. Wiedza o lokalizacji może zostać wykorzystana na wiele sposobów, m.in. do niesienia pomocy w sytuacjach awaryjnych (kłania się wciąż nie działający eCall, który póki co wyręczają fabryczne i aftermarketowe systemy SOS) czy zarządzania flotą.

Niektórzy producenci samochodów idą o krok dalej i szukają niestandardowych możliwości wykorzystania nawigacji i systemu monitorowania pojazdów. Takich jak pomysł na kontrolowanie pracy zawieszenia z użyciem danych o lokalizacji i informacji o położeniu różnego rodzaju nierówności dróg czy studzienek kanalizacyjnych. Po co? By nie lądować w dziurach i nie niszczyć zawieszenia. Nad takimi systemami pracują oficjalnie działy badawcze Tesli i koncernu Jaguar Land Rover (JLR).

 

Capture

 

Pomysł jest stosunkowo prosty: jeśli zamontowane w samochodzie czujniki wykryją wpadnięcie w wyrwę lub jazdę po niezbyt równej nawierzchni, informacje te zostaną powiązane z lokalizacją pojazdu (na podstawie wskazań GPS). Następnie, w czasie rzeczywistym za pośrednictwem chmury internetowej, trafią do innych aut i do zarządcy drogi, co z punktu widzenia wszystkich światowych odpowiedników GDDKiA ma ułatwić planowanie napraw. W efekcie kierowcy zostaną ostrzeżeni o uszkodzeniach i będą mogli z odpowiednim wyprzedzeniem zwolnić, by uniknąć niebezpieczeństwa. A dodatkowo samochód dostosuje pracę zawieszenia do potencjalnego zagrożenia, by zminimalizować skutki najechania na nierówność.

„Takie rozwiązanie nie dość, że zapewni naszym klientom większy komfort jazdy, to stanowi ogromną szansę na włączenie danych z czujników pojazdu w pakiet Big Data i podzielenie się nim z korzyścią dla innych użytkowników drogi. Efektem będą miliardy funtów zaoszczędzone na naprawach pojazdów i bardziej skuteczne remonty dróg” – wyjaśnia Mike Bell odpowiedzialny w koncernie Jaguar Land Rover za rozwiązania connected.

Kolejnym etapem projektu ma być zastosowanie nowej technologii w samochodach autonomicznych w połączeniu z zawansowanymi kamerami. Celem jest zwiększenie dokładność pomiarów i wykrywania nierówności poprzez skanowanie nawierzchni i umożliwienie przewidywania, jakie utrudnienia czekają pojazd.

„Pracujemy nad rozwiązaniami, które pozwolą automatycznie omijać dziury, podczas gdy samochód nadal pozostanie na swoim pasie i nie spowoduje zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Jeśli dziura czy wybój będą duże, systemy bezpieczeństwa spowolnią lub nawet zatrzymają pojazd” – mówi Mike Bell.

Z tej perspektywy zbieranie danych o lokalizacji nierówności nabiera sensu. Tym bardziej, że w przypadku samochodów autonomicznych ogromne znaczenie ma jakość map wykorzystywanych przez systemy odpowiedzialne za sterowanie autami. Firmy Here i TomTom, które rywalizują na tym polu, zaznaczają, że chodzi o decymetrową dokładność i uwzględnianie wszelkich elementów związanych z szeroko rozumianym pasem drogowym.

Bardziej dociekliwi fani motoryzacji mogą zwrócić uwagę, że rozwiązanie Tesli i JLR to żadna nowość, bo Mercedes stosuje już system będący panaceum na fatalne nawierzchnie – Magic Body Control. Wykorzystuje ono kamerę na przedniej szybie.

 

pothole_final

 

„Kamera skanuje przestrzeń przed samochodem na odległość do 15 m, a dokładność pomiaru wysokości wynosi poniżej 3 mm. W ten sposób powstaje obraz powierzchni drogi. W połączeniu z informacjami o stanie pojazdu jednostka sterująca dobiera właściwą strategię pokonywania nierówności. Samochód potrafi w ułamkach sekundy, przed najechaniem na nierówność i oddzielnie dla każdego koła, ustawić sposób tłumienia na bardziej twardy lub miękki, a dzięki aktywnemu układowi hydraulicznemu odpowiednio dociążyć lub odciążyć koła. Pozwala to znacząco zniwelować ruchy karoserii” – wyjaśnia Stefan Cytrynski, szef projektu Magic Body Control.

Jako że system opiera się na pracy kamery, działa w ciągu dnia, przy dobrej widoczności, odpowiedniej nawierzchni i prędkościach do 130 km/h. A poza tym nie jest to rozwiązanie connected, bo bieżące dane są wykorzystywane tylko przez samochód, w którym je zastosowano.

tekst: Jakub Patocki,

fot.:  Producenci

Tekst ukazał się w Moto Tabu – aplikacji na urządzenia mobilne

• na iPad i iPhone:

• na tablety z Androidem:

Komentarze:

Inne artykuły w tym dziale:

Układ chłodzenia w samochodzie jest niezwykle ważny. Jeśli ulegnie awarii możne prowadzić do bardzo poważnych uszkodzeń silnika lub generalnego remontu naszego samochodu. Z czego się składa? Termostat, pompa wodna, chłodnica i nagrzewnica to podstawowe elementy tego układu. Ale co jeśli ten najważniejszy – termostat – ulegnie awarii? Jak zatem rozpoznać awarię termostatu i co można […]

Komentarzy: 0 skomentuj »